Wypoczynek UKS „Żuki” nad morzem w cieniu wielkiej wody .........
Uczniowski klub Sportowy „Żuki” zorganizował obóz sportowo-rekreacyjny dla dzieci
i młodzieży z terenu gminy Lisia Góra do malowniczo położonej
miejscowości
Łeba.
Już sama podróż dostarczyła mnóstwo wrażeń i atrakcji, gdyż pociąg relacji Tarnów-Łeba przemierzył niemalże całą Polskę, by po ponad 16 godzinach dotrzeć nad Bałtyk.
Chyba nie całkiem przypadkowo 21 – osobowa grupa sportowców oraz trzech opiekunów z UKS „Żuki” przy Szkole Podstawowej im. Jana Pawła Wielkiego w Nowych Żukowicach zakwaterowała się w Społecznym Liceum Ogólnokształcącym..... im. Jana Pawła II.
Co ciekawe ślady naszego wspólnego patrona w Łebie są liczne: oprócz wspomnianej placówki oświatowej, imię Wielkiego Rodaka nosi 25-cio letni dąb, którego mieszkańcy Łeby posadzili w 2000 roku, by uczcić 25 rocznicę pontyfikatu Jana Pawła Wielkiego, dąb ten rośnie w parku .......im Jana Pawła II!.
Jak na sportowców przystało duża część zajęć miała charakter sportowy – największą popularnością cieszyły się mecze piłki siatkowej, piłki nożnej oraz turniej tenisa stołowego, a na plaży oczywiście kąpiel, plażowanie, budowle z piasku oraz gry w piłkę plażową.
Niezwykle dużo wrażeń dostarczyła wszystkim całodzienna wycieczka do Słowińskiego Parku Narodowego, który w 1977 roku został wpisany przez UNESCO na Listę Światowej Sieci Rezerwatów Biosfery. Powierzchnię parku zajmują nie tylko lasy, bagna i torfowiska, ale także jeziora przybrzeżne Łebsko i Gardno oraz wydmy, które są ewenementem przyrodniczym i unikalną atrakcją turystyczną. Powstały one z nagromadzenia się piasku wyrzucanego na brzeg przez fale morskie, piasek ten osuszany przez wiatr i słońce jest wywiewany silnymi wiatrami w głąb lądu tworząc wysokie na 30-40 metry wydmy. Stojąc na najwyższej z nich – Górze Łąckiej - można podziwiać niezwykle malowniczy krajobraz obejmujący z jednej strony wspomniane jeziora, z drugiej morską plażę, a całość ruchomych piasków tworzy przepiękny pustynny krajobraz, zwany polską Saharą.....
W trakcie pobytu w Łebie mieliśmy okazję zobaczyć port rybacki i port jachtowy, spacerować po promenadzie ciągnącej się wzdłuż portów oraz obserwować falochron i Krzyż Nawigacyjny, który zwiększył bezpieczeństwo statków wpływających do portu.
Będąc nad morzem trudno zrezygnować z wypadu w głąb morza – dużo emocji towarzyszyło uczestnikom w czasie 45-cio minutowego rejsu po Bałtyku, który tym razem był łaskawy dla „szczurów lądowych” – fale łagodnie uderzały o burtę „Kasieńki” i pasażerowie mogli poddać się błogiemu lenistwu....
W dniu poprzedzającym wyjazd do domu odbyły się – jakże mogłoby być inaczej – Neptunalia. I tak wszyscy (a dokładnie prawie wszyscy....) obozowicze musieli poddać się kilku próbom wytrzymałości, na które składało się m.in. skosztowanie wspaniałej potrawy przygotowanej przez naszego kucharza, poddanie się zabiegom medycznym, pod kierunkiem sympatycznej pielęgniarki oraz test wiedzy o morzach i oceanach przeprowadzany przez Samego Neptuna, który w obecności żony Proserpiny nadawał imiona już pełnoprawnym uczestnikom obozu nad morzem – jeszcze tylko przejście przez drabinę i .... skok do „gorącego” Bałtyku.
I jeszcze wiele innych atrakcji i wrażeń dostarczył wszystkim ten 9-cio dniowy wypad nad morze, a pewien cień niepewności wśród uczestników wypoczynku spowodowały niepokojące informacje dochodzące z Południa Polski, a dotyczyły anomalii pogodowych i podtopień w naszych wsiach, a nawet w pobliżu naszych domów...
I może właśnie dlatego te prawie 800 km, które
dzieliły dzieci i młodzież od miejsca zamieszkania połączyła ze sobą nie tylko łączność satelitarna za pomocą telefonów
komórkowych, ale przede wszystkim wspólnota serc Naszej Małej Ojczyzny- Gminy i tej
Najmniejszej – naszych wiosek
i domów rodzinnych.
Wrażenia z pobytu nad morzem opisywał: Jacek Góra – organizator, kierownik obozu
oraz opiekunowie grupy: Tomasz Pilarski – fot.
Urszula Kuta